niedziela, 11 września 2011

W karczmie pod pijanym bosmanem - czyli zaciąg korsarzy

- Hej Ty, wyglądasz na dobrego Wilka morskiego, co z niejednej beczki śledzie jadł.
- A co? Pewnie żem jadł, jeno teraz to nie wilki morskie, a krowy pływają, same rybaki i inne ślimaki. Prochu nie znają, abordażu nie przeżyli.
- A nie zaciągnęlibyście się na okręt do flotylli korsarzy? Na wybrzeżu pomiędzy Cove a Vesper znajdziecie punkt rekrutacji. Łatwo tam trafić bo i blisko ziem piratów i portalu do archipelagu...
- Dajcie grogu, jak wytrzeźwieję, to polezę zobaczyć. Pewnikiem będzie wesoło, pod samym nosem Cove rekrutować. Do stu tysięcy fląder, dyć mają fantazję!

Śmierć kapitana Barbarubry

- Panie, kapitan Barbarubra spoczął na dnie morza... Kaira nie wiem czy jeszcze dycha, jest w stanie ciężkim. Rostrzęsiony majtek ledwo wymawiał te słowa. Dwa okręty przejęte.
- Wypij grogu i do stu tysięcy morskich szlamowców mów jak to się stało. Oczy czarnobrodego stały się straszliwe.
- Byliśmy na spotkaniu na archipelagu, aby przyjąć nowe listy kaperskie. Kiedy poproszono o demonstrację umiejętności kapitanowie udali się do portu. Tam wyskoczyli skrytobójcy 2 assasinów i mag. Kapitan Barbarubra kazał uciekać Kairze, ta rzuciła się wpław a jego usiekli. Usieczono także tych, z którymi rozmawialiśmy.
- Wiadomo kto to był?
- Tylko Kaira może ich rozpoznać, ale raczej to będzie niemożliwe.
- Wiem assasini i magowie cienia... nie będzie więcej rozmów. Myślą, że nie wiedzą, że kazano nas wyeliminować. Wezwijcie dziecię Barbarubry - daje mu wolną rękę w dokonaniu zemsty. Byle wcześniej powiadomił kogo weźmie za cel.
- Panie to... szaleństwo!
- Szaleństwem było mordować Barbarubrę. Zakupić działa, przygotować się do zniszczenia portu. Chcę mieć całą flotę gotową jak tylko odnajdziemy sprawców. Wysłać szpiegów do Cove, Jhelom, Skara, Brytani, Yew, Papui i niech nasi ludzi z ziemi Piratów sprawdzą Vesper. Ktoś nas okłamał i gorzko zapłaci.
- A elfy?
- Dobrze myślisz - jesteśmy im coś winni. To może poczekać. Sam zajmę się Magincją.

niedziela, 4 września 2011

Kroniki Korsarzy - Bitwa o Morze Elfów

- Ty szczurze lądowy, ty śwoku, ty świnko morska, ciebie pod kilem trza by przeciągnąć, dupę w armatę wsadzić i wystrzelić. Jakim prawem żyjesz? Jakim prawem ja się pytam - Kaira była wściekła. To, żeś maga pokonał to co? to znaczy że jesteś niewiadomo co na morzu? Okręt traciłeś, działa straciłeś i jeszcze zamiast iść na dno, to w szalupie z gołą dupą uciekłeś.
- To nie miało być tak. Gadałem z tym rycerzem Gryzipirkiem z Monterej i zaproponował mi bitwę. Powiedział, że jak przegra, to zapłaci 2 razy większy okup, a jak ja to nie będą płacić. No to....
- To czemuś przegrał? Co gadaj gadzie, bo ci rozgwiazdę wsadzę.
- Zamiast na sterburtę dałem na backburtę a działa były na sterburcie. I on nam wtedy wszystkie działa rozwalił. Nie miałem jak oddać...

To były takie dobre dojne krowy. Honor rzecz święta. Trzeba będzie jeszcze wyzwać elfy na bitwę i je utopić. W mordę jeża morskiego.

Kroniki Korsarzy

Vesper. Rozpoczęto rozmowy. Zaczynamy gromadzić proch strzelniczy, to powinna być największa operacja do tej pory.

Bitwa Kapitana Barbarubry

Z dziennika pokładowego kapitana Barbarubry.

Wypuściwszy załogę po ostrzelaniu Cova, na chędożenie po zamtuzach i beczkę grogu, popłynąłem jeno ze sternikiem i kilkoma majtkami na Ziemie Piratów po uzupełnienie zapasów i kul armatnich.
Minąwszy przylądek śmierci, zobaczyliśmy samotną łódkę ciągnącą sieci. Jako, że naszła nas ochota na ryby, podpłynęliśmy do ryba i zażądaliśmy oddania kilkudziesięciu ładnych sztuk. Rybak nie był chętny do współpracy. Jako, że kul armatnich mieliśmy tylko dziesięć, a ochoty do mordowania głupca nie mieliśmy, podnieśliśmy kotwicę i nagle sypnęły się na nas pioruny. Z południową bryzą sunął na nas okręt z magiem na pokładzie. Cudem udało nam się przeżyć i próbowaliśmy uciec. Okręt nasz na szczęście szybko nabrał prędkości i próbowaliśmy odskoczyć od okrętu. Wściekłość mnie targnęła. Bez słowa nas zaatakowawszy, chciał magią nas ubić.

Kapitan ścigającego nas okrętu widać chciał odpuścić ściąganie nas, i nakazał obrócić okręt. Wówczas to i my zawróciliśmy o oddaliśmy strzał armatni. Trafiliśmy. Okręt maga zaczął uchodzić oddaliśmy następną salwę uprzednio zwiększywszy zasięg dział. I jeszcze raz. Tym razem już strzelaliśmy we mgłę, gdyż okręt w nią wpłynął. Popłynęliśmy w pościg. Nasz otrzał odniósł skutek, bo szybko dogoniliśmy szkuner. Mag rozkazał zatrzymac okręt, pragnąc nas magią wykończyć. Prawie mu się to udało. Myśmy zaczęli strzelać na oślep odpłynąwszy poza zasięg magii. Kiedy już jeno dwie kule nam zostały - podpłynęliśmy zobaczyc co się dzieje. Szkuner dryfował, a mag rzucał przekleństwami do nas. Załadowałem działo i tuż po ucieczce maga, zatopiłem ostatnimi kulami okręt.


Statku rybackiego także nie było, a my nie mając już możliwości walki, popłynęliśmy do portu na Ziemiach Piratów, aby samemu nie stać się ofiarą. Nasi bracia z gildii szczurów już poszukują owego rybaka. Z chęcią nawiedzimy jego port, to się nauczy psia jego mać, gołębi nie wysyłać...


sobota, 3 września 2011

Ahoj do dział !!! Cove ostrzelane!!!

 - Nosz kurza twarz, jako morda Mekmara, żebym musiała z gołym cyckiem przez dwa miasta uciekać bo ten pies Basilius zerwał mi peruke. Wiem, moja wina, trza było do łapy choć latarnie wziąć, ale nie myślałam, że ten szczur lądowy taki nerwowy, jakby sraczkę miał - ze złością wypluwała z siebie słowa, jak banda LoA corpy na pvp.
- Cichaj Kaira - rzekł Barbarubra. Płyńmy. Trza ostzrelać port i statki im uszkodzić - będą wiedzieć, że nie żartujemy.
- Jedno miasto zapłaciło już nam za napad... pokazała na skrzynię pełną złota. Ocllo, Yew, Magincia i Szsyzkojady jeszcze się ociągają. Trza by im trochę pokazać, jak się z dział strzela.
- Tylko ostrożnie, kul nie jest zbyt wiele, a u kupców nie kupisz...

Uff, to wąskie gardło jest niebezpieczne w Cove i ta mielizna. Ano, trza będzie na dwa statki płynąć bardzo ostrożnie. Pieknie ześmy mu mast strzaskali, a i dym nad Cove - to piękna rzecz - prawie jak skrzynia pełna złota.
Może jednak nie zapłacą - rzekła Kaira. To sobie będziemy często pływać na lupienie...